Kategorie

RELAKS

Wspominałam już, że Rafał lubi się relaksować w kuchni? Po ciężkim tygodniu w pracy staje przy garach i gotuje. Musiał być bardzo zestresowany, skoro w zamrażalniku mam 6 litrów fasolki po bretońsku i pięć litrów rosołu…

NIŻ INTELEKTUALNY (POPOŁUDNIOWY)

Rozmawiałam przez telefon z prawnikiem i w pewnej chwili zorientowałam się, że nie rozumiem jego pytania. Każde słowo z osobna – owszem, ale całość nie miała żadnego sensu. Powtórzył to trzy razy, a ja nadal nie rozumiałam. Obiecałam dostarczyć niezbędne dokumenty, dostarczyłam i miałam wrażenie, że przemawiał do mnie wyjątkowo głośno i wyraźnie…

NIŻ INTELEKTUALNY

Dopadł mnie dzisiaj z samego rana. Pojechałam do agencji celnej, w której byłam przedwczoraj. Tym razem … nie było drzwi. Poprzednio były, wchodziłam do środka, doskonale pamiętam. Przeszłam wzdłuż muru, weszłam do hurtowni, ale to ani nie były właściwie drzwi, ani też drzwi agencji nie znalazły się cudem w środku. Pomyślałam, że to jednak nie [...]

JAK SIĘ RAFAŁ NA BASEN WYBIERA

- Pojadę dzisiaj na basen – stwierdził.

Od stwierdzenia do pojechania droga daleka, doskonale znam ten scenariusz, bo sie powtarza nader często. Taka zabawa pt. „Popatrzecie jaki jestem dzielny, jadę na basen, ale piętrzące się przeszkody obracają w niwecz moje ambitne plany”.

- Oj, chyba nie mam soczewek.

Sprawdził w szafce.

- O, mam [...]

W FIRMIE

W dni takie jak dziś, gdy wszyscy przemieszczają się biegiem, wyrażenie „obieg dokumentów” nabiera dosłownego znaczenia.

KOMUNIKACJA

Zastanawiam się czy podłączenie się z domu do firmowego serwera to był dobry pomysł. Zamiast w wolnej chwili leżeć i oglądać seriale – pracuję.

Dzisiejszy szczyt komunikacji międzyludzkiej : Pan Złota Rączka, stojąc pod drzwiami mojej klatki (w sensie, że pod blokiem), zatelefonował do mojego męża, mąż do mnie i przekazał, żebym nacisnęła guzik domofonu, [...]

PICIE

Chyba po raz drugi w życiu zachciało mi się alkoholu. Idąc do sklepu, pierwotnie po colę, pomyślałam sobie, że zakupię liker czekoladowy i napiję się. W końcu raz żyje, nie?

No i nie było likieru. Pech.

KSIĄŻKI

Czasem nie mogę się doczekać, żeby dowiedzieć się, jak to się kończy. Jednocześnie nie chcę, żeby się skończyło.

Tym razem : Neil Gaiman Amerykańscy Bogowie

PO NARTACH

Nauczyłam sie w końcu jeździć na nartach. Przepis jest prosty : rezygnujemy z dobrych rad małżonka, który jest świetnym narciarzem, ale krzyczy, gdy się nie wykonuje poleceń, i wynajmujemy przystojnego instruktora, z ust którego nie wydobywają sie słowa inne niż „świetnie, jesteś super, doskonale, cudownie, było fantastycznie, rewelacja, tak trzymaj, jesteś moja najlepszą uczennicą”. Aż [...]